Marcin Wyrostem i Maciej Sobociński Pandemia wyostrzyła nasze zmysły

fot. grafika własna Fundacji Legalna Kultura oparta na zdjęciach własnych artystów
Niezależnie od tego, gdzie dopadł nas lockdown, wszystkim nam przypomniało się, że mamy swoje fundamentalne potrzeby: dotyku, zapachu, słuchu. Siedząc w zamknięciu, nasze zmysły jeszcze bardziej się wyostrzyły. Przerwa rozbudziła w nas te tęsknoty, które w codziennym pędzie wygłuszaliśmy. A teraz nawet prosty dźwięk jest w stanie nas inspirować, bo przebywaliśmy w ciszy tak długo. – z Maciejem Sobocińskim i Marcinem Wyrostkiem, o tęsknocie za sztuką i spełnieniu w wyjątkowym wydarzeniu Schaeffer Puzzle Play rozmawiał Artur Zaborski.
Koronawirus
54487
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA
Artur Zaborski: Co mają puzzle do Schaeffera?

Maciej Sobociński: To, że składają się w nieprzewidywalną całość. 4 lipca, o 19.00 w nieoczywistą całość ułoży się Schaeffer Puzzle Play. O tym, jaki będzie efekt, nie wie ani publiczność, ani nawet sami artyści. Każdy przygotowywał się w oparciu o indywidualny scenariusz, który będzie zaskoczeniem dla pozostałych, bo zawiera niespodzianki.


Dlaczego?

Marcin Wyrostek: W czasie lockdownu każdy z nas znalazł się w zupełnie nowej sytuacji i spontanicznie reaguje na to, co się dookoła niego dzieje. Schaeffer Puzzle Play 2020 będzie w pewnym sensie odzwierciedleniem tej sytuacji, gdzie komunikacja opiera się głównie na łączach internetowych. I właśnie to medium połączy wszystkich artystów podczas spektaklu. Kiedy my, artyści, widzimy się i stajemy obok siebie, zupełnie inaczej ze sobą rezonujemy, niż kiedy jesteśmy połączeni komputerami. Będzie to wielkie wyzwanie dla reżysera, ekipy technicznej i dla wszystkich artystów biorących udział w wydarzeniu. Będziemy kierowali się scenariuszem, opierali na przekazie multimedialnym i spontanicznie kreowali swój element całej układanki. To niezwykle stresujące, ale też ekscytujące.


Sztuka Schaeffera dobrze pasuje do rzeczywistości pandemii?

MW: Od wielu lat biorę udział w Festiwalu Era Schaeffera. Każda edycja jest dla mnie jak oglądanie ulubionego filmu: niby obcuję z czymś znajomym, a odkrywam coś nowego za każdym razem i się tym napawam. Po festiwalu na nowo zadaję sobie pytanie, kim właściwie był Schaeffer, o czym jest jego sztuka, redefiniuję ją. Bogusław Schaeffer łamie wszelkie konwencje, wszelkie kanony. W pierwszym momencie można odnieść wrażenie, że świat, który tworzy jest zupełnie odrealniony, całkowicie abstrakcyjny, absurdalny. Jak się jednak bardziej wgłębimy w treść, każdy detal, każdą myśl i damy się pochłonąć Schaefferowskiej wizji, to doznajemy nagle olśnienia, że to właśnie nasz obecny świat jest w pewnym sensie absurdem, groteską, wręcz jedną wielką fikcją - niczym u Gombrowicza.

MS: Pomysł na Schaeffer Puzzle Play pojawił się w mojej głowie, kiedy przyglądałem się partyturom Schaeffera. Muzyka jest w nich rozrzucona, i jest też intelektualna, co jeszcze mocniej wpisuje się w świat, w którym się znaleźliśmy. Jest na przykład bardzo dotkliwy monolog, który mocno i wyraziście definiuje nasze tu i teraz - mentalnie i intelektualnie.

fot. AKPA, Mieszko Piętka


Co jest w nim takiego mocnego?

MS: W dramatach Schaeffera człowiek spotyka się z człowiekiem, żeby jeden bohater mógł przejrzeć się w drugim. Nasze kontakty teraz są ograniczone i to przekłada się na nasze nastawienie do siebie nawzajem: tęsknimy za sobą, ale też się trochę siebie boimy.

MW: Te sprzeczne emocje w naszym przedsięwzięciu się ze sobą łączą. Ze wszystkimi muzykami, którzy biorą udział w operze Schaeffera, wybraliśmy jeden motyw, który jest muzyczną pieczątką profesora. Chodzi o „Bb Es CB”, który będzie dla nas takim lejtmotywem naszych występów. Wszyscy inspirujemy się zarówno tym lejtmotywem, jak i sobą nawzajem, ale do końca nie wiemy, co się wydarzy. Stąd w nas, twórcach, duży dreszcz emocji i adrenaliny, bo efekt zobaczymy, nie na próbach, nie w czasie przygotowań, tylko dopiero na scenie. To będzie zdarzenie „tu i teraz", jak mawiał Schaeffer. Jemu chodziło o osiągnięcie spontaniczności chwili, która musi być kreatywna i twórcza. U nas objawi się w taki sposób, że gra aktorów wpłynie bezpośrednio na to, co i jak my, muzycy, zagramy. Dlatego z tak wielką niecierpliwością czekamy na sobotę. Tym bardziej, że przez to, że Schaeffer Puzzle Play odbędzie się w internecie, będą mogli go oglądać ludzie wszędzie, co staje się domknięciem układanki, bo każdy sobie te puzzle złoży po swojemu, według własnych przeżyć, doświadczeń i wrażliwości.


Wasz projekt jest transgraniczny nie tylko przez publiczność, ale też ze względu na artystów, którzy będą u siebie w domach w Polsce, Holandii czy w USA. Czy rozmieszczenie geograficzne ma w czasach pandemii znaczenie, czy wirus zrównał nasze potrzeby i emocje?

MS: Niezależnie od tego, gdzie dopadł nas lockdown, wszystkim nam przypomniało się, że mamy swoje fundamentalne potrzeby: dotyku, zapachu, słuchu. Siedząc w zamknięciu, nasze zmysły jeszcze się bardziej wyostrzyły. Przerwa rozbudziła w nas te tęsknoty, które w codziennym pędzie wygłuszaliśmy. A teraz nawet prosty dźwięk jest w stanie nas inspirować, bo przebywaliśmy w ciszy tak długo. Przed lockdownem byśmy go pewnie nawet nie zauważyli, a teraz dźwięczy nam w uszach mocno, wyraźnie i intensywnie.

MW: Jesteśmy głodni obcowania z drugim człowiekiem, ale takim prawdziwym, kiedy trzeba na siebie reagować, spontanicznie oddziaływać. I tego samego potrzebujemy od sztuki, w której najpiękniejsze jest to, że zmusza nas do odpowiadania na emocje, które rodzą się na scenie - to jest całe clue naszego spektaklu. Oddziaływanie widza z artystą, jak i artysty z drugim artystą, przynoszą niespodziewane rezultaty i bardzo silne ekspresje. Doświadczyłem tego, kiedy na scenie byłem obok Bobby’ego McFerrina. Nie znaliśmy się w ogóle, a graliśmy ze sobą pół godziny. Ten występ był jedną wielką improwizacją. Dla mnie to była szkoła muzyki, szkoła życia i szkoła twórczości, bo uświadomiła mi, że o to w tym wszystkim chodzi, żebyśmy się słuchali, inspirowali i reagowali na siebie. Myślę, że dziś jesteśmy tego bardzo głodni.


Wy jesteście?

MS: Oczywiście, że sami jesteśmy na ten głód najlepszym dowodem. W lockdownie zacząłem patrzeć o wiele ostrzej na relacje międzyludzkie - na to, kto tak naprawdę jest w moim życiu ważny, a które relacje są tylko powierzchowne. Musieliśmy się też zmierzyć ze spędzaniem czasu samemu ze sobą, z najbliższymi, z żoną, z dziećmi, co tylko wyostrzyło naszą tęsknotę za tym, co jest na zewnątrz. Ale nie za wszystkim, od czego nas odcięto, tylko za wyselekcjonowanymi rzeczami, które nas określały. I tak samo jest w dramatach Schaeffera, w których bohaterowie zawsze są w permanentnym procesie odkrywania siebie. Przyglądają się sobie i zastanawiają za czym tęsknią, które czułe miejsca ich bolą. To wynika w dużej mierze z tego, jakim człowiekiem był Schaeffer, który nigdy nie zabiegał o sławę. Do końca funkcjonował w swoim małym mieszkaniu w Nowej Hucie, gdzie spędził większość życia. Znał doskonale to, co opisywał. Schaeffer funkcjonował w takim prywatnym lockdownie sam ze sobą, wśród dźwięków i sztuki. On bardzo selektywnie podchodził do ludzi, utrzymywał kontakt tylko z kilkoma bliskimi osobami, pozostałe relacje go nie interesowały. Ważniejsza była dla niego strefa intymna.


fot. AKPA, Mieszko Piętka


Schaeffer nie musiał jednak zmagać się z poczuciem zagrożenia, które nam w dobie pandemii nieustannie towarzyszy.

MS: Ten czas koronawirusowy uruchomił nasze prymitywne instynkty. Ludzie czuli się zagrożeni, więc próbowali sobie jakoś poczucie bezpieczeństwa przywrócić. Doszło do tego, że zadziałały atawizmy, które części z nas kazały przedłożyć poczucie własnego spokoju nad innych. I Schaeffer to też opisał: jego bohaterowie są bezwzględni i skupieni na sobie. Nie interesuje ich dobro ogółu, tylko swoje własne. Te mechanizmy dziś się też niestety mocno odezwały.

MW: Do tej pory żyliśmy w przekonaniu, że światem i człowiekiem rządzi pieniądz, co mnie osobiście frustruje już do lat młodości. Lockdown zmusił nas, żebyśmy sobie poukładali nasze wartości od nowa i przemyśleli, czego naprawdę potrzebujemy. Wierzę, że sytuacja, w której się znaleźliśmy, uświadomiła części z nas, że nawet największe pieniądze nie zagwarantują nam bezpieczeństwa ani towarzystwa, z którym można spędzić tak trudny czas. A co najważniejsze: za żadne pieniądze nie jesteśmy w stanie odkupić straconego czasu.


Doceniliśmy też w czasie pandemii artystów. To dzięki filmom, literaturze i muzyce udało się wielu z nas przetrwać w zamknięciu i nie zwariować. Sporo z aktywności artystycznych przeniosło się do sieci. Zadomowiliście się w niej czy tęsknicie za koncertami w formie fizycznej?

MW: Ja w czasie lockdownu prowadzę transmisje na żywo u mnie na kanale. Opieram się w nich na reagowaniu na osoby, które mnie słuchają. Każdy proponuje jakiś temat, a ja to gram. Mówię o tym, żeby pokazać, jak jest mi potrzebny ten kontakt z odbiorcą. Gdybym miał tylko patrzeć w plastikowe oko kamerki, nie mając żadnego sprzężenia zwrotnego ze słuchaczem, to bym postradał zmysły. Gdy jestem na scenie wśród aktorów, zaczynam się nakręcać, wchodzę w ten świat głębiej i zatracam się w nim. Wierzę, że Schaeffer Puzzle Play też nam na takie zatracenie pozwoli i to właśnie dzięki Fundacji Przyjaciół Sztuk AUREA Porta, która już od wielu lat pielęgnuje i propaguje twórczość Profesora.

Doświadczyłem już fizycznego grania w reżimie sanitarnym i muszę przyznać, że widok publiczności, która siedzi w odstępie od siebie rozsadzona w szachownicę i nosi maski, jest dość apokaliptyczny.

MS: Czekamy na finalne odmrożenie kultury, bo jednak nie da się internetowym spektaklem czy koncertem zastąpić takiego prawdziwego. To są dwie różne energie. Robiąc Schaeffer Puzzle Play byliśmy uprzywilejowani, bo przez lata wykształciliśmy grupę ludzi, którzy lubią ze sobą pracować i świetnie na siebie oddziałują. Wierzę, że to pozwoli nam w internecie uzyskać efekt, który niekoniecznie towarzyszy innym przedsięwzięciom.
 
fot. AKPA, Mieszko Piętka


Nie wszyscy dają radę w wirtualnej formie?

MS: Panuje przeświadczenie, że teraz każdy może chwycić kamerę i nakręcić film; każdy może chwycić instrument i nagrać muzykę; słowem: każdy może zostać artystą. Po trzech tygodniach oglądania wszystkiego jak leci, kiedy byliśmy przykuci do komputerów, nagle okazało się, że większość treści, które nam się proponuje, jest nudna i powtarzalna. Większość artystów nie poszukuje nowych form, tylko powtarzają po innych, żeby tylko pokazać się w internecie. W pewnym momencie zaczęło być to dla mnie nieznośne.


Po lockdownie sztuka wróci do swojej fizycznej formy?

MS: Forma fizyczna i wirtualna będą się uzupełniały. Jedno drugiego nie zatrzyma ani nie wykluczy. Lockdown pokazał, że trzeba w rzeczywistości online być kreatywnym i szukać nowych rozwiązań. Bez tego internet, który daje nieograniczone możliwości, jest bezużyteczny. Koncerty nie przestaną istnieć, bo je charakteryzuje kreatywność i energia. Zakładam raczej, że jeśli zobaczymy czyjś koncert online i nam się spodoba, to tym chętniej zaczniemy szukać informacji o wykonawcy, a potem wybierzemy się na jego występ fizycznie.

W sobotę, 4 lipca, Michał Urbaniak będzie w Warszawie, Nathan Davis w Nowym Jorku, Andy Ninvalle w Amsterdamie, a Marcin Wyrostek z zespołem Corazon w Katowicach. Mimo geograficznej odległości wspólnie, w towarzystwie innych artystów, aktorów i tancerzy, wezmą udział w wyjątkowym wydarzeniu Schaeffer Puzzle Play 2020. Każdy z aktorów w porozumieniu z reżyserem Maciejem Sobocińskim zaprezentuje publiczności i muzykom fragment dzieła Bogusława Schaeffera. Pozostali artyści będą na nie reagować i na bieżąco improwizować kolejne elementy spektaklu, który złoży się w nieprzewidywalną i wyjątkową całość. Transmisja na żywo 4 lipca od godziny 19:00 na Facebooku Legalnej Kultury. 


Rozmawiał Artur Zaborski

Zdjęcia zamieszczone w wywiadzie pochodzą z 11. edycji Ery Schaaffera, która odbyła się w 2019 r. w Basenie Artystycznym w Warszawie.

Publikacja powstała w ramach współpracy z portalem www.legalnakultura.pl
Fundacja Legalna Kultura buduje wspólnotę twórców i odbiorców kultury poprzez promowanie idei korzystania z legalnych źródeł – wartości i postaw ważnych dla wszystkich użytkowników kultury w cyfrowej rzeczywistości.
PRZECZYTAJ JESZCZE
Koronawirus
54487
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce

kiedy
2020-10-30 20:00
miejsce
Internet, Internet, Streaming online
wstęp biletowany
kiedy
2020-10-31 20:00
miejsce
Internet, Internet, Streaming online
wstęp biletowany
kiedy
2020-10-31 20:00
miejsce
Internet, Internet, Streaming online
wstęp biletowany
kiedy
2020-10-31 20:00
miejsce
Internet, Internet, Streaming online
wstęp biletowany