Dom – twierdza czy pętla u szyi?

Dom moją twierdzą - to powiedzenie oddaje podejście wielu Polaków, ale również przedstawicieli innych nacji do nawet nie tyle samych domów, co generalnie do nieruchomości mieszkaniowych. Czy jednak tak rzeczywiście jest?
REKLAMA
Wielu z nas, ze względu na niski poziom osiąganych dochodów, musi całe życie pracować na mieszkanie. W przypadku niektórych osób, nawet i całego życia może nie starczyć na to, aby odłożyć gotówkę równą cenie domu jednorodzinnego lub mieszkania. Nie może więc dziwić fakt, że spore grono Polaków musi posiłkować się kredytem hipotecznym. Jednakże w takim przypadku określenie domu jako twierdzy nie oddaje odpowiednio kontekstu sytuacji. W przekonaniu niejednego i niejednej z nas bardziej adekwatnym określeniem, niż twierdza byłoby sformułowanie „pętla u szyi”. Wydawać się to może zbyt daleko idącym uproszczeniem. Jednakże fakt, iż spora część domowego budżetu jest co miesiąc przeznaczana na spłatę kredytu nakazuje traktowanie nieruchomości raczej jako pasywa, niż aktywa. Jarosław Krawczyk z serwisu Otodom zaznacza jednak, że „odnosząc się do wszystkich negatywnych aspektów kredytu mieszkaniowego należy pamiętać również o jego głównej zalecie. Gdyby nie on, liczna grupa naszych rodaków nie mogłaby sobie pozwolić na zakup jakiekolwiek nieruchomości, nawet odkładając nawet grosik do grosika, przez większą część życia”. Informacje zawarte w poniższym zestawieniu wydają się potwierdzać, tę życiową prawdę.

Od prawie 3 do ponad … 266 lat

Sprawdziliśmy, ile dzisiaj przeciętnie zarabiający mieszkańcy Warszawy, Krakowa, Wrocławia i Poznania musieliby pracować na zakup najtańszego i najdroższego domu w mieście. W naszym podejściu uwzględnione zostało wynagrodzenie brutto. Jeśli warszawiak, którego zarobki znajdują się na średnim stołecznym poziomie będzie chciał kupić najtańszy dom, to oszczędzając równowartość poborów brutto będzie musiał na niego odkładać przez 4 lata. W tym zestawieniu najlepiej wypadli poznaniacy, którym wystarczy jedynie 2 lata i 10 miesięcy „odejmowania sobie chleba od ust”, aby uzbierać na najtańszy dom.



Mieszkańcy grodu Przemysława mogą również pochwalić się najbardziej korzystną relacją dla najdroższego domu. Za to najgorzej sprawy mają się w Krakowie. Aby uciułać równowartość najdroższej nieruchomości, z wyjściową ceną na poziomie 20 mln zł przeciętnie zarabiając Krakus musiałby oszczędzać 266 lat i 5 miesięcy. Niewiele lepiej jest w Warszawie, gdzie okres ten wynosi 258 lat i jeden miesiąc.

Jarosław Mikołaj Skoczeń, Redaktor Naczelny Twoje-miasto.pl
PRZECZYTAJ JESZCZE
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce