Kocur. 21. Agent wpływu i świnia

fot. nadesłane
Poranek w lesie był inny niż zwykle. Zwierzęta czytały przyklejone do drzew gazetki z sensacyjnym tytułem "BORSUK TO AGENT WPŁYWU I ŚWINIA". Pod wielkim nagłówkiem umieszczona była fotografia Borsuka w serdecznym uścisku z zagranicznym gościem, tym, który jakiś czas temu wizytował Kocurię.
REKLAMA
-Nareszcie znamy prawdę. Gazety nie kłamią… no dobrze, może tylko niektóre, ale zdjęcia nigdy nie kłamią. Zdjęcia zawsze pokazują prawdę – ze znawstwem wymądrzał się Lisek.

-A może to wcale nie jest tak jak się nam wydaje? A może to tylko miłe powitanie? – zaćwierkały zazwyczaj wszystkim życzliwe Sikorki.

- Wykluczone, żadne tam miłe powitania. Borsuk to na bank agent, bo, że z niego wielka świnia wiadomo od dawna – stwierdził kategorycznie Miś. Cieszył się, że wreszcie ktoś szefowi tajnych służb dobiera się do futrzanego tyłka. Był na Borsuka zły. Nie dalej jak miesiąc temu obciął Misiowi wynagrodzenie tylko za to, że ten nie przyszedł do pracy, jakby nie wiem co się wydarzyło.

- Kurwa zamknijcie się. Proszę o ciszę. Dzień dobry moi kochani – przywitał zebranych Kocur. Pojawił się na polanie razem z Wiewiórką. Trzymał ją za łapkę z niespotykaną u siebie czułością, być może z powodu wielkiego plastra, który miała na czole.

 -Słuchajcie! O świcie grupa operacyjna weszła do domu Borsuka. Zawiesił głos i popatrzył na otaczające go zwierzęta.

-Wiecie co się okazało? Borsuk wyparował. Zniknął. Tak, tak, uciekł. Chyba nie muszę wam mówić co to znaczy. Niewinni nie uciekają. Oczywiście, nie jestem taki głupi, trzymam łapę na pulsie. Udało się zabezpieczyć dowody. Teraz czeka nas czytanie dokumentów, które jak wiadomo są pisane małym drukiem, a to nie jest łatwe, tu potrzebne są odpowiednie kwalifikacje. Tajne służby mamy najlepsze, a dzięki mnie są dobrze wyposażone. Lup mamy pod dostatkiem.

-Za zbiegiem wydaliśmy list gończy i jeśli jest tak, jak myślimy, że jest, a to znaczy, że już wiemy jak jest, to... Kocur zmrużył oczy i powoli przejechał łapą po gardle, zacharczał przy tym znacząco dając do zrozumienia, że głowa Borsuka zostanie odcięta powoli i nieuchronnie.

- A teraz nasza kochana Wiewiórka opowie, co jej zrobił Borsuk.
Wiewiórka wyszła na środek, popatrzyła na Wyliniałego, zamknęła oczy i jednym ruchem zdarła plaster.

- Och, jeju, ale straszny guz, masakra... – przeraziły się zwierzęta.

- To, co tu mam na czole, to robota Borsuka. Od dawna podejrzewałam, że on coś kręci i nie ma czystych zamiarów. Postanowiłam więc, że sprawdzę u źródła co i jak, bo niczego się nie boję, mimo, że jestem mała, a może właśnie dlatego, żeby sobie inni nie myśleli...głupki.

-Kiedy zapytałam Borsuka, czy to prawda, że jest zdrajcą, uderzył mnie z całej siły i uciekł. Wiele godzin byłam nieprzytomna, dopiero Kocur mnie znalazł, bo mnie szukał, i mnie uratował, zrobił sztuczne oddychanie i inne takie tam… same fajne rzeczy – rozmarzyła się.

-Prawda, Kocurze? - spojrzała na Wyliniałego, bo nie była pewna, czy nie przesadziła z tą reanimacją.

-Oczywiście. Dokładnie tak było jak Wiewiórka mówi – potwierdził Kocur. Lubił, gdy uważano go za macho.

-Ależ ta Wiewra jest odważna – szepnął Miś i przysunął się do niej bliżej niż wypadałoby to robić przy innych.

-No, no, no, nie przeginaj – Wyliniały szarpnął Misia za futro, na znak, że mu się taka poufałość nie podoba… choć tak naprawdę nie wiedział dlaczego.

 -A więc słuchajcie – donośnym głosem zaczął swoją opowieść Kocur…
PRZECZYTAJ JESZCZE
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce