Gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy?

Tak jak wielu z Was, siedzę w domu. Odizolowany fizycznie od świata, od rodziny i od znajomych, ale nie od informacji, które napływają z mediów. Powoduje to, że mam coraz więcej pytań, na które tu i teraz nie ma odpowiedzi. Czy się żalę? Wołam o pomoc? A może żądam odpowiedzi na nurtujące nas wszystkich pytania? Chyba wszystko na raz, ale może po kolei.
Koronawirus
4413
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA
Drodzy Czytelnicy,


Wszystko to, co się dzieje coraz bardziej nas przeraża. Tym bardziej, że zupełnie nie wiemy do czego to nas doprowadzi. Musimy być jednak silni w sobie i w naszym otoczeniu. Wspierajmy najbliższych, rodzinę, znajomych, czy nawet sąsiada, którego do tej pory nie dostrzegaliśmy. Dając nadzieję i wsparcie innym, sami stajemy się również silniejsi.

Codziennie dowiadujemy się o nowych zarażonych osobach. Nikt nie mówi "nie martwcie się, nie dopuścimy do następnej, tak tragicznej, śmierci”. Nikt nas nie może zapewnić "panujemy nad tym wirusem, wiemy jak z nim walczyć". Słyszymy natomiast, że będzie gorzej, że kolejne osoby będą umierać i będzie ich więcej i więcej. A my siedzimy zamknięci w naszych domach i zastanawiamy się czy nas też to spotka? Czy zachorujemy? Czy umrzemy?

W pierwszych dniach epidemii zastanawialiśmy się jak długo to potrwa. Czy pojedziemy do najbliższych na święta? A teraz już myślimy, czy pojedziemy na wakacje. W podświadomości tli nam się pytanie, czy w ogóle jeszcze kiedyś pojedziemy w ciepłe, piękne miejsce. Z tyłu głowy mamy Hiszpankę, która w 1918 i 1919 roku zabiła 50 milinów ludzi na świecie. Mądrzy ludzie twierdzą, że to nie te czasy. Jesteśmy przecież silniejsi, medycyna jest na wyższym poziomie. A mnie zastanawia jedna, prosta rzecz - jak ludzie przemieszczali się po świecie w 1918 roku? Co miało olbrzymie znaczenie w rozprzestrzenianiu  się wirusa, skoro podróżowanie nie było powszechne? A jak to wygląda teraz? Bagatelizujemy. Swobodnie roznosimy tą chorobę. I w jakim tempie to się dzieje. Wirus objął już prawie cały świat.

W mediach obecnie trwa dyskusja czy chodzenie do kościołów powinno być zakazane. Podstawowym argumentem jest duża liczba osób wierzących w podeszłym wieku, którzy są najbardziej narażeni na koronawiursa. Bez wątpienia jest to prawda naukowa. Jednak, czy można zabronić ludziom głęboko więrzącym spotkania z Bogiem? Z drugiej strony, czy spotkać z Bogiem możemy się tylko i wyłącznie w kościele? To jedno z ważniejszych pytań, jakie powinniśmy sobie zadać.

Niestety, już pokazaliśmy jacy jesteśmy mądrzy przyczyniając się najpierw do powstania wirusa, a następnie beztrosko roznosząc go po świecie. To powinno nam dać dużo do myślenia. Po pierwsze nad kondycją ludzką, a po drugie nad swoim dotychczasowym zachowaniem w kwestii bezpieczeństwa i ochrony zdrowia swojego i naszych Braci i Sióstr na ziemi.

Dużo pytań i może dużo żalu, ale nie piszę o innych i do innych, zwracam się do nas wszystkich, również do siebie. Bądźmy odpowiedzialni w tej trudnej dla nas wszystkich sytuacji.


Życzę Państwu dużo zdrowia i wiary, że jednak będzie dobrze!

Jarosław Mikołaj Skoczeń, redaktor naczelny Twoje-Miasto.pl
PRZECZYTAJ JESZCZE
Koronawirus
4413
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce