10 lipiec 2020

Ekspertka OSW: protesty w Serbii wynikiem rosnącej frustracji społecznej z powodu epidemii

Protesty w Serbii są m.in. wynikiem rosnącej frustracji społecznej z powodu epidemii - oceniła w rozmowie z PAP ekspertka OSW Marta Szpala. W kraju od trzech dni dochodzi do gwałtownych protestów, a rząd wycofał się w czwartek z części planowanych wcześniej ograniczeń.
Koronawirus
48789
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Protesty rozpoczęły się we wtorek w reakcji na rządowe zapowiedzi ponownego wprowadzenia ograniczeń związanych z epidemią koronawirusa. W Serbii od końca czerwca znów rośnie liczba wykrywanych zakażeń i zgonów, zbliżając się do poziomu notowanego w szczycie epidemii, w połowie kwietnia.

W ostatnich trzech dniach w Belgradzie i innych serbskich miastach doszło do gwałtownych starć z policją. W czwartek premier Ana Brnabić oświadczyła, że rząd nie wprowadzi na nowo obowiązującej w weekendy godziny policyjnej, ale zakazane zostaną większe niż 10-osobowe zgromadzenia publiczne, a działające w zamkniętych pomieszczeniach kawiarnie i restauracje będą zamykane o godz. 21.

Sytuacja w Serbii jest skomplikowana i jest co najmniej kilka czynników, które wpływają na to, że ludzie są niezadowoleni z działań rządu i jego reakcji na kryzys wywołany pandemią - wyjaśnia specjalistka ds. bałkańskich z warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich.

Szpala tłumaczy, że wprowadzone przez serbskie władze w pierwszej fazie epidemii restrykcje były wyjątkowo surowe i dotkliwe, obejmowały m.in. obowiązującą przez całe weekendy godzinę policyjną.

Zaznacza, że poważnym problemem jest też związany z pandemią kryzys ekonomiczny. Chociaż według oficjalnych danych serbska gospodarka powinna poradzić sobie relatywnie dobrze i rząd nie przewiduje głębokiej recesji, informacje te nie pokrywają się z odczuciami wielu obywateli - mówi ekspertka.

Wielu mieszkańców Serbii zarabia za granicą, w krajach Unii Europejskiej, często jako pracownicy sezonowi w branży turystycznej, czy rolnej; pandemia dotknie ich szczególnie mocno. Dodatkowo kierowana przez rząd do obywateli pomoc postrzegana jest jako dość ograniczona i niewystarczająca, a społeczne konsekwencje tego kryzysu mogą być bardzo poważne - wylicza ekspertka.

Według Szpali, wszystko to wpływa na to, że Serbowie widzą wyraźną różnicę między tym, co ich otacza, a sposobem, w jaki przedstawiają to władze, które chwaliły się sukcesami w opanowywaniu epidemii i dobrą kondycją gospodarki.

Portal Balkan Insight pisze, że wielu krytyków zarzucało też rządowi i prezydentowi Aleksandarowi Vucziciowi manipulowanie statystykami medycznymi w celach politycznych i przedwczesne zniesienie niemal wszystkich restrykcji. Miało to zagwarantować ugrupowaniu prezydenta - Serbskiej Partii Postępowej (SNS) - dobry wynik w wyborach parlamentarnych 21 czerwca, a zdaniem krytyków przyczyniło się do obecnej fali zachorowań i konieczności ponownego wprowadzenia ograniczeń.

Jak więc zauważa analityczka OSW, niezadowolenie społeczne, które manifestowano podczas demonstracji w tym tygodniu, faktycznie istnieje, ale gwałtowny przebieg protestów jest nietypowy.

Początkowo pokojowe demonstracje przemieniły się w regularne zamieszki - relacjonuje agencja AP, zaznaczając, że atakowani przez demonstrantów policjanci odpowiedzieli w stanowczy, momentami nieproporcjonalnie brutalny sposób, używając m.in. gazu łzawiącego i granatów hukowych.

Szpala ocenia, że za prowokacyjne ataki na policję i zamieszki mogą odpowiadać członkowie skrajnie prawicowych ugrupowań, grupy kibiców lub chuliganów, które przyłączyły się do protestów. Przypomina, że wielotysięczne, organizowane przez opozycję i prowadzone przez wiele tygodni antyrządowe demonstracje z przełomu 2018 i 2019 roku miały z reguły spokojny i pokojowy charakter.

AP informuje, powołując się na służby porządkowe, że w starciach zostały ranne dziesiątki osób, w tym 118 policjantów, a 153 protestujących zatrzymano. W oficjalnych komunikatach akcentuje się, że policja działała w samoobronie i nie nadużywała siły.

Balkan Insight podał również, że do protestów dochodziło też w innych serbskich miastach, m.in. w Nowym Sadzie, Niszu i Kragujevacu. Odnotowano, że podczas demonstracji dochodziło do ataków na dziennikarzy, zarówno mediów niezależnych, jak i rządowych.

Vuczić powiedział w środę, że zamieszki zostały wywołane przez skrajnie prawicowych ekstremistów i grupy wierzące w teorie spiskowe, a ich celem było osłabienie pozycji Serbii przed odbywającymi się w ten weekend pod auspicjami UE rozmowami na temat porozumienia między Serbią a Kosowem.

Partie opozycyjne zarzucają zaś władzy, że to powiązane z nią grupy chuliganów i kibiców przejęły pokojowe manifestacje, by celowo doprowadzić do starć z policją - pisze portal Europeanwesternbalkans.

"Nie mamy absolutnie nic wspólnego z ludźmi, którzy rzucają materiałami pirotechnicznymi i kamieniami w policjantów, co wywołuje ich nieproporcjonalną reakcję, skierowaną wobec pokojowych manifestantów" - powiedział tej redakcji Ljuban Panić, jeden z liderów opozycyjnej Partii Wolności i Sprawiedliwości (SSP), która nawoływała w środę do pokojowego manifestowania.

"On (prezydent Vuczić - PAP) wysłał chuliganów, by wywołać chaos i starcia między ludźmi. On chce byśmy się nawzajem nienawidzili" - oskarżał inny opozycyjny polityk Vuk Jeremić.

W czwartek zaniepokojenie wydarzeniami w Serbii wyraziła Komisja Europejska oraz ambasada USA w Belgradzie.(PAP)

adj/ baj/ mal/

PRZECZYTAJ JESZCZE
Koronawirus
48789
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce

kiedy
2020-10-07 20:00
miejsce
Internet, Internet, Streaming online
wstęp biletowany
kiedy
2020-10-30 20:00
miejsce
Internet, Internet, Streaming online
wstęp biletowany
kiedy
2020-10-31 20:00
miejsce
Internet, Internet, Streaming online
wstęp biletowany
kiedy
2020-10-31 20:00
miejsce
Internet, Internet, Streaming online
wstęp biletowany