KOCUR 42. "Tybetański trop"

fot. nadesłane
Borsuk przykładał do swojego cierpiącego pyska mokry ręcznik. Zbierał siły. Wiedział, że czeka go długa i trudna rozmowa. Wyliniały w napięciu przyglądał się wiszącej lampie i co jakiś czas trącał łapą ozdobne metalowe koty...
Koronawirus
35719
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA
- Wszystko ci powiem - wyszeptał Borsuk.

- Myślisz, że masz inne wyjście? Chcesz czy nie i tak powiesz – burknął Kocur.

- No więc… to nie było tak do końca z tym Rudym. Jego choroba i wyjazd na leczenie, to nie był przypadek. Twoja matka, Wielka Kocica miała plan, ona to wszystko uknuła.Ty byłeś młody, nie powiem, zdolny, ale nie ty rządziłeś lasem. Ona, to znaczy Kocica wydała tajny rozkaz, by odesłać Rudego do Tybetu na zawsze. Rozumiesz co mam na myśli... Daliśmy mu truciznę, miał zachorować i zdechnąć po przyjeździe, ale nie zdechł. Coś poszło nie tak, a może był zbyt silny, nie wiem, w efekcie przeżył.

- Kłamiesz! Kocur z wściekłością zmrużył ślepia - moja matka nigdy by nie wydała takiego rozkazu, a jeśli nawet, w co wątpię, to musiałaby mieć jakiś inny powód, najpewniej kurwa patriotyczny. Wiele razy mówiła mi, a zresztą sam to wiem, że Rudy nie był dobrym władcą. Utrzymywał szemrane zagraniczne kontakty i grał tylko na siebie. Gdzieś miał nas i nasz las. Ja to wiem i ty to wiesz. W leśnym archiwum są dokumenty, podejrzane umowy podpisane jego łapą i jakoś tak się składa, że wszystkie niekorzystne dla Kocurii. Na co więc liczyłeś durniu. Co ci Rudzielec obiecał?

- No wiesz… Wysyłałem mu raporty, informowałem o wszystkim co się dzieje w lesie. Miałem przygotować jego powrót...Musiałem. Zabijesz mnie? Wyliniały…

- Zobaczę. Może tak, a może nie. Niezgłębione są moje wyroki - zaśmiał się Kocur i w tej samej chwili spoważniał.

- Cały ten brud, ta ściema z niemieckimi samolotami na polanie, anonimy, że jestem ruskim szpiegiem, dupkiem - to twoja robota. Zdradzieckie podłe borsuczenie! Wyliniały ze złości oderwał od lampy wiszącego kota i nerwowo stukał nim o blat stołu.

- Kocurze... Rudy był prawowitym władcą, przecież ciebie Kocica posadziła na tronie wiesz jak ... Co miałem robić? Jeden głupi błąd pociągnął za sobą kolejne, a potem już odwrotu nie było.

- Moją matkę zostaw w spokoju. Była Wielką Kocicą, najmądrzejszą z Kocic i największą patriotką w dziejach lasu.

- Wiem, że była wielka, wyjątkowa, to jasne, ale posłuchaj. Plan był inny, zamierzaliśmy tak jak kazała. Zostawiliśmy Rudego w Tybecie, miał zdechnąć … już mówiłem... Po powrocie cisza, spokój, myślę sobie: chwała Bogu zdechł. Ty objąłeś rządy, a pół roku później na moim progu leży list z podpisem Rudego, że ciebie trzeba wiesz... że las trzeba uratować, bo jesteś uzurpatorem, że niszczysz dorobek pokoleń, że jesteś zły... W pierwszej chwili pomyślałem, że to takie zagrywki, żarty, bo w służbach lubiliśmy się tak czasem dla zabawy, kto kogo bardziej zrobi w… no wiesz… Ale nie, następnego dnia na moim progu paczka. Otwieram, a w niej zdjęcia... moje zdjęcia… takie strasznie osobiste, wiesz jakie...

- Jakie kurwa zdjęcia? - warknął Kocur.

- No takie te, no z różnych spotkań, powiedzmy prywatnych, zakrapianych, z wyjazdu, no z Tybetu, bo trochę tam też się... działo. Oj no, takie samcze wygłupy po pracy, wiadomo, bez granic takie… Gdyby się wydało byłbym skończony. Co miałem robić? A potem już szło. Nie tylko mnie tak załatwił, sęk w tym, że nie wiem kogo jeszcze, ale wiem, że ktoś inny też mu śle raporty, bo Rudy wie dużo więcej niż to, co ja mu wiesz…. A skoro nie ode mnie? No to jasne, że jeszcze ktoś…

- Nie wiesz? A może jeszcze nie wiesz, że wiesz? – z wściekłością przerwał mu Kocur - nie domyślasz się, ale zaraz się domyślisz i mi powiesz.

- Wiewiórko odśwież Borsukowi ślady pamięciowe.

Wyliniały był zły, zmęczony i zrozumiał, że nie tylko jest źle, ale jest bardzo źle, bo jest o wiele gorzej niż przypuszczał.

- Błagam nie róbcie tego… dajcie mi wody – zajęczał Borsuk - pić mi się chce.
PRZECZYTAJ JESZCZE
Koronawirus
35719
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce