KOCUR, odc. 3. "Ważny gość"

fot. nadesłane
Koronawirus
2055
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA
Dzień był chłodny. Zwierzęta pochowały się w swoich kryjówkach i nie zamierzały wychodzić spod ciepłych kołderek. Wiedziały, że dzisiaj kocurowej lekcji nie będzie, bo do lasu przyjechał z wizytą ważny, zagraniczny, gość.
- Musimy się naradzić w pewnych sprawach - ogłosił Kocur poprzedniego dnia na zakończenie lekcji - idźcie już, Wiewiórka zostanie, bo mam z nią do pogadania.
- Ja? Ja mam zostać? – zapytała Wiewiórka.
- A co, jest tu jeszcze jakaś inna Wiewiórka? - zaśmiał się Wyliniały.
- Nie, no tylko ja tu jestem - odpowiedziała zawstydzona i usiadła naprzeciwko patrząc Kocurowi w oczy. Wiedziała, że lubił te jej głębokie spojrzenia, a i ona je lubiła.
Wyliniały przyglądał się Wiewiórce. Zmrużył oczy i drapał się po łbie w typowy dla siebie sposób, gdy zastanawiał się nad czymś ważnym.
- No więc tak - powiedział zdecydowanym głosem - będziesz mi, moja droga, towarzyszyła w czasie spotkania z naszym cennym gościem. Nie wypada, żebym go podejmował sam, to musi być po królewsku, rozumiesz, etykieta, te sprawy...
- Yhym - odpowiedziała Wiewiórka, choć niewiele z tego zrozumiała. Zauważyła, że dzięki mówieniu yhym udawało się jej wybrnąć z wielu kłopotliwych sytuacji. Czasem też pytała: - a czy to dobrze, czy źle? - i to też się sprawdzało, ale teraz wiedziała, że jakoś to tu nie pasuje, więc pozostała przy swoim - yhym.
- Bardzo dobrze, bardzo dobrze - zamruczał Kocur.
- To sprawa delikatna i poufna - ściszył głos i przybliżył swój kocurowy pyszczek do ucha Wiewiórki - tu masz taki specjalny guzik, dinks, no dobra powiem prawdę, a niech tam, pluskwę. Wyciągnął z pudełka mały okrągły przedmiot i włożył Wiewiórce do łapki. Przed przyjściem schowasz pluskwę w swojej puszystej kitce. Jak gość będzie rozmawiał ze swoimi krajanami, siądziesz blisko i niby nic, że tylko oglądasz pazurki, albo chmurki, czy co tam tylko chcesz, a w tym samym czasie przybliżysz do nich kitę. Na tym polega twoja misja, moja droga. Borsuk wszystko nagra, a my wreszcie się dowiemy, co o mnie mówią, kiedy myślą, że ich nikt nie słyszy...
- Ja to jednak jestem geniuszem - pomyślał z zadowoleniem Kocur.
-Pamiętaj Wiewiórko to bardzo ważne dla bezpieczeństwa naszego lasu - dodał rozglądając się na boki.
- A potem co? - zapytała szeptem?
- A co ma być? - odpowiedział opryskliwie zniecierpliwiony Kocur. Co będzie, to będzie. Oddasz pluskwę i się pożegnamy. Tylko pamiętaj, o tym cicho sza... Nie wolno ci nikomu o tym mówić, bo wiesz – Kocur znacząco przewrócił ślepiami - wygadasz, to przyślę po ciebie o szóstej rano Borsuka z całą ekipą.
- Nie, no... jasne, że nikomu nic, a nic... nie powiem – powiedziała - tak tylko zapytałam – dodała urażona.
- A teraz idź wyśpij się, a jutro zrób się na bóstwo - zaśmiał się wrednie Wyliniały.
- Pożałujesz Kocurze - pomyślała Wiewiórka i grzecznie się pożegnała.
- Jutro będę jak jakaś Marilyn Monroe, a ty Kocurze ugryź się w dupę - dodała w myślach i od razu lepiej się poczuła.
- Ale ta Wiewiórka naiwniutka - Kocurowi zachciało się śmiać - a właściwie może to fajnie, że ona taka głupiutka - pomyślał i też poczuł się lepiej.

Po chwili zasnął. Chrapał tak, że aż szyszki z drzew spadały, ale on już tego nie widział, ani nie czuł. Tak mocny miał sen.


Autor: Hanna Kordalska-Rosiek, dziennikarka, scenarzystka
PRZECZYTAJ JESZCZE
Koronawirus
2055
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce