Prezydent: podpisuję ustawy dobre dla Polski, niezależnie od tego, jakie środowisko je przygotowało
W opublikowanej w piątek rozmowie prezydent został zapytany m.in. o to, że zaproponowane przez niego projekty ustaw „są blokowane”, a zawetowane ustawy wracają na prezydenckie biurko w wersji „bez zmian”. Zdaniem prezydenta to taktyka, która ma „perspektywę wąską, partyjną, a nie państwową”.
„Niestety obecnie rządzący żyją bardziej w logice bieżącej pragmatyki politycznej, a czasem wręcz twitterowej, niż w rzeczywistości realnych, systemowych rozwiązań” – ocenił Nawrocki. Jako przykład wskazał zmianę nazwy Centralnego Portu Komunikacyjnego na „Port Polska”. „Zamiast realnych działań wokół wielkiego projektu, który miał wyzwalać nadzieję, innowacyjność i przełamanie gospodarcze, otrzymujemy rebranding. W tym wszystkim chodzi raczej o efekty sondażowe i cementowanie własnego elektoratu niż o rzeczywistą troskę o Polskę” - stwierdził.
Prezydent podkreślił, że czyta analizy i „widzi, że Polacy są niezadowoleni z rządu i z premiera”. „Zamiast realnej pracy mamy nieustanne »rozliczenia« – takie, które mają przede wszystkim odciągnąć uwagę opinii publicznej od rzeczywistych problemów” - ocenił Nawrocki.
Prezydent odniósł się także do opinii, wedle której nadużywa instytucji weta. Zaznaczył, że dotychczas podpisał 132 ustawy, a zawetował 20. „Weta dotyczyły aktów prawnych, które stanowiły zagrożenie dla obywateli lub zostały wadliwie przygotowane pod względem prawnym. Ustawy, które są dobre dla Polski, niezależnie od tego, jakie środowisko je przygotowywało, podpisuję” – podkreślił Nawrocki.
Pytany o ewentualne próby konsultowania z Kancelarią Prezydenta projektów ustaw przed ich uchwaleniem, Nawrocki powiedział, że „odbywają się spotkania z przedstawicielami różnych środowisk” i jedne „bardziej chcą dyskutować, inne nie”.
„Polska scena polityczna wyraźnie dzieli się na tych, którzy chcą rozmawiać, oraz na takich jak marszałek (Włodzimierz) Czarzasty, czy – bardzo często – premier Donald Tusk, którzy wychodzą z założenia: skoro prezydent nie podpisał, to wyślemy mu tę samą ustawę raz jeszcze. A przy okazji nastraszymy, rozpętamy burzę medialną i tak go spróbujemy przycisnąć, że w końcu ją podpisze” – mówił.
Na uwagę, że „nie ma innego wyjścia, skoro Prezydent ponoć nie odbiera telefonu od premiera”, Nawrocki odparł: „To akurat dość zabawna sytuacja, bo gdy o tym przeczytałem, od razu sprawdziłem, czy premier rzeczywiście do mnie dzwonił. Nie dzwonił, więc faktycznie nie odebrałem telefonu. Są tacy, którzy stosują zasadę: »podpisuj i nie dyskutuj«”.
Ale - zauważył prezydent - „są też środowiska, które chcą rozmawiać”. Jako przykład Nawrocki podał rozmowę dotycząca Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry z minister klimatu i środowiska Pauliną Hennig–Kloską.
Poinformował też, że trwają rozmowy z jego ministrami także na temat ustawy medialnej oraz „toczą się dyskusje o statusie osoby najbliższej”. „Jeśli można pomóc ludziom, niezależnie od kontekstu emocjonalnego czy głębiej, osobistego, to jesteśmy gotowi do dyskusji. Przy jednym twardym założeniu: małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny” – zaznaczył Nawrocki.
Prezydent został zapytany, czy nie obawia się on ew. „próby zmieniania polskiej konstytucji” w oparciu o np. wyroki TSUE, jak w kwestii uznawania związków osób tej samej płci, zawartych w innym kraju.
Nawrocki podkreślił, że zgodnie z polską konstytucją małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny, a on, jako prezydent, będzie, w ramach swoich kompetencji i możliwości, „konsekwentnie” pełnił funkcję jej strażnika i nie pozwoli na „podważanie zasadniczej ustawy Rzeczypospolitej”.
Został też zapytany, czy z końcem 2025 roku doszło do „nowego otwarcia” w relacjach Polski z Ukrainą. „Głęboko wierzę, że tak jest. Przyjazd prezydenta (Wołodymyra) Zełenskiego do Warszawy jest dowodem na to, że Ukrainie zależy na dobrych relacjach z Polską. Nasz wspólny, strategiczny interes w obliczu zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej jest oczywisty – i jest to jedna z niewielu spraw, które łączą mnie, premiera Donalda Tuska i obecnie rządzących” – powiedział Nawrocki.
Dodał jednak, że nowe otwarcie powinno „oznaczać relację partnerską”. „Partnerstwo widać w moich kontaktach z prezydentem Zełenskim, ale po raz pierwszy padają też konkretne oczekiwania strony polskiej wobec Ukrainy. Uważam, że moim obowiązkiem jako prezydenta Polski jest mówić głosem Polaków, niezależnie od tego, czy rozmawiamy z Ukrainą, Niemcami, czy Izraelem. Są sprawy niezałatwione w relacjach z Ukrainą i w ramach naszego partnerstwa domagam się zajęcia się nimi” - dodał. (PAP)
nl/ sdd/
Polska, Warszawa




